Internet jest pełen takich historii – nie miałem nic, teraz mam, zapłać 500zł to też będziesz miał. Ten wpis nie jest też inny, oprócz ostatniego elementu. Chcę się podzielić moją historią, żebyś znalazł w tym inspirację do swoich działań.

Cofnijmy się do 2014 r. – młody ja stoi razem z ówczesną najlepszą przyjaciółką w środku małego tajwańskiego miasteczka – Jiufen – wypuszczając w niebo lampion z napisem: „Kenia 2028”. Spytała mnie: „O co chodzi?”, a ja zawstydzony coś skłamałem. Dopiero po paru miesiącach przyznałem się, że chodziło o moją symboliczną datę spisaną przy lekturze bloga Sławka Muturi. Sławek ogłosił organizowanie wyjazdu do Kenii w 2022r. dla wszystkich osób, które osiągną wolność finansową, wiedziałem, że w moim przypadku 2022 r. jest nierealny, ale 2028 r. jest jak najbardziej w moim zasięgu. Finansowo był to moment, kiedy moje oszczędności nie przekraczały 30.000zł, podzielone mniej więcej po równo między giełdę oraz lokaty terminowe.

Po powrocie do Polski przyszedł czas na szukanie pierwszej poważnej pracy. Rynek pracy był wtedy jeszcze trudny. Zanim zostałem zatrudniony, wysłałem co najmniej 20 aplikacji, z których ze zdecydowanej większości nie dostałem żadnego sygnału zwrotnego. To powiedziawszy, byłem dość optymistycznie nastawiony do przyszłości, ponieważ wkrótce po powrocie dostałem praktykancką posadę analityka w firmie doradczej. Słabo wspominam ten moment – chodziłem w przydużym garniturze, starawych koszulach i całkiem podniszczonych butach. Na szczęście moich ówczesnych szefów interesowała wyłącznie merytoryka moich działań. Pracowałem tam niemal rok, a moją wartość majątku udało się podnieść do 80.000zł. Musiałem odejść na kilka miesięcy by skończyć studia magisterskie.

Historię mojego drugiego, a jedynego – jak na razie – pracodawcy, możesz przeczytać tutaj: Jak siedmiokrotnie zwiększyłem zarobki w 5 lat?.

Migiem do teraźniejszości. Jestem bardzo szczęśliwy z życia jakie prowadzę. Mam naprawdę porządną pracę, posiadam cztery nieruchomości, które zapewniają mi całkiem stabilny dochód i pracuję nad niezależnością finansową. Dziś moja wartość netto wynosi znacząco powyżej miliona złotych. Tak, miliona złotych.

Powiem ci, jak do tego doszedłem, ale najpierw opowiem trochę o przeszłości.

Dorastałem w klasie średniej, cytując polityków: państwowa edukacja i wakacje w Polsce. Nigdy nie otrzymałem spadku ani udziałów w firmie rodzinnej. Nie mam rodzinnego funduszu inwestycyjnego. Mam dyslekcję.

Z pewnością mam przywileje, z których nie korzystali niektórzy mniej szczęśliwi niż ja… Miałem kochającą rodzinę, uczęszczałem do stosunkowo dobrych szkół publicznych i nigdy nie martwiłem się o dach nad głową. Mój sukces jest wynikiem ciężkiej pracy, oszczędności, unikania inflacji stylu życia i odrobiny szczęścia (podziękowania dla rozwoju Polski i sytuacji na rynkach finansowych).

Lata 2014-2016: Stan akumulacji

Świeżo po studiach czekał na mnie „prawdziwy świat”. Szczerze mówiąc, to trudny okres w życiu. Większość się zatraca, by dopiero wyjść nad wodę i zacząć „dorosnąć”. Przychodzą regularne rachunki, ocena zdolności kredytowej ma znaczenie, a punktualne uczęszczanie na zajęcia nie jest już Twoim największym zmartwieniem.

Zamiast tego pracujesz od poniedziałku do piątku (włączając sporadyczne weekendy). Niestety, nie możesz już pójść na rower z przyjaciółmi w środku tygodnia, a starasz się znaleźć kilka godzin po pracy.

Życie staje się aktem żonglerki. Równoważenie pracy, związku i przyjaciół nie jest łatwe; jest to umiejętność, której wielu nigdy nie opanuje.

Miałem krzywą uczenia się na pierwszym roku w prawdziwym świecie. Na studiach studiowałem finanse i ekonomię, więc wiedziałem, że ważne jest, aby zacząć oszczędzać i inwestować jak najwcześniej. Pomysł bankructwa lub większego zadłużenia przestraszył mnie do diabła.

Sprytnie negocjując, wyciągałem jak największe wypłaty, obcinałem koszty i rozpocząłem analizę rynków spełniających moje kryteria. Z perspektywy czasu nie wybrałem najlepiej (akcje, nieruchomości). Można wręcz powiedzieć, że wybrałem tragicznie, bo wybierając kryptowaluty lub whisky zarobiłbym dużo więcej. Cieszę się jednak, że coś wybrałem.

Eksperci cały czas mówią o dywersyfikacji. Zwykle dotyczy to inwestowania, jednak wtedy miałem zbyt małe środki. Musiałem jednak zdywersyfikować swoje dochody, szczególnie że w mojej firmie dochodziło do gwałtownych zmian. Czułem się zagrożony, mając jedynie jeden strumień dochodów.

Był to moment, gdy zacząłem wykorzystywać swoją zgromadzoną wiedzę o nieruchomościach. Znalazłem znanego dewelopera, blisko centrum Warszawy, który właśnie wprowadzał swoją inwestycję do sprzedaży. Cena była ówcześnie akceptowalna: 189.000 + obowiązkowy garaż.

Nie miałem takich pieniędzy, a moje ówczesne zarobki pozwoliłyby na zdolność „na styk”. Na szczęście deweloper pozwalał na szerokie rozłożenie kolejnych płatności, które – agresywnie oszczędzając – miałem szansę w większości zebrać. Mimo wstępnego oporu rodziny – zdecydowałem się kupić moją pierwszą nieruchomość. Mieszkałem dalej w jednym pokoju, w bloku z lat ’70. Kończyłem rok z kwotą 160-190 tys. PLN

Lata 2017-2018: Wzrost i dywersyfikacja

Dalej ciężko pracowałem i postanowiłem poprosić o podwyżkę. Mój szef się zgodził.

Jazda na rowerze lub metrem do pracy i przygotowywanie większości posiłków w domu stało się powszechną praktyką. Pozwoliło mi to znacząco zwiększyć stopę oszczędności. Powstrzymałem się przed leasingiem czy zakupem samochodu.

Marzenia o elastycznym życiu wypełnionym podróżami, spędzaniem czasu na świeżym powietrzu i unikaniem biura nieustannie przychodziły mi do głowy. Podekscytował mnie pomysł pracy nad projektami przede wszystkim dla przyjemności, a nie dla zysku.

Zacząłem podejmować jak najwięcej kroków, aby zapewnić sobie niezależność finansową. Pomogła w tym corocznie negocjowana pensja. W krótkim czasie zakupiłem drugą i trzecią nieruchomość na wynajem w bardzo dobrych lokalizacjach we Wrocławiu. Jedna była już oddana do użytku jednak o cudownym rozkładzie w mniej popularnym rozmiarze, druga dopiero weszła do sprzedaży, co pozwoliło mi wynegocjować fantastyczne warunki. Do dzisiaj uważam, że ta wybudowana już nieruchomość była najlepszą jednorazową inwestycją w moim życiu. Każda z zakupionych nieruchomości miała mi przynosić co najmniej 8% netto.

Pierwszą wrocławską nieruchomość wynająłem w ciągu 3 miesięcy od zakupu (w tym czasie zostały dopięte formalności z zakupem i zostało wyremontowane całe mieszkanie), nieruchomość warszawska i druga wrocławska czekały na wybudowanie, a ja zbierałem pieniądze na płatności dla deweloperów. Majątek przekroczył pół miliona.

Lata 2019-2021: Efekt kuli śnieżnej i pandemia

Ostatni do dziś etap upłynął pod kątem kapitalizacji poprzednich decyzji. Zakupiłem kolejne mieszkanie we Wrocławiu – pierwsze na kredyt. Zakupione mieszkania w Warszawie i Wrocławiu są właśnie oddawane do użytku. Pierwsze pójdzie na sprzedaż, drugie będzie wynajęte w ciągu 2 najbliższych tygodni. Za chwilę będę miał sporo gotówki z zyskowenj sprzedaży mieszkania oraz przychód z 3 mieszkań na wynajem (10 pokoi).

Dzięki pandemicznej przecenie zainwestowałem spore środki na giełdzie, co przynosi nadzwyczajnie dobre rezultaty. Co miesiąc zwiększam udział giełdy w moim portfelu, przyglądam się mocniej kryptowalutom – nie w kwestii czy, a bardziej jak.

Zacząłem bardziej cenić swój wolny czas i elastyczność. Jeszcze bardziej chcę uciec od wyścigu szczurów i zejść z korporacyjnych drabinek i exceli. Marzenia o niezależności finansowej są z każdym dniem coraz bardziej realne.

Moje mieszkania pokrywają w zupełności moje koszty życia, giełda jest dodatkowym buforem. Każdy kolejny miesiąc przybliża mnie do osiągnięcia magicznego poziomu chubbyFIRE, w który celuję.

Poczytaj też: Co to FIRE, coastFIRE, baristaFIRE, fatFIRE? Przewodnik do wolności finansowej

Na ten moment nie jestem gotowy na odejście od mojej pracy. Widzę jednak że poświęcenia, jakie poniosłem w ciągu ostatnich lat stworzyły doskonałą podstawę niezależności finansowej. Planuję bardziej cieszyć się życiem i mniej pracować, jednocześnie oszczędzając na niezależność finansową. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nie mogę się doczekać ogłoszenia mojej FIRE przed moim pierwotnym celem: 2028. Realnie – myślę, że możliwe jest ustrzelenie tego w 2024-2025, lecz zależy to mocno od sytuacji na rynkach.

W tym momencie mój majątek znacząco przekracza milion złotych. Co będzie dalej? Nie wiem, ale wiem że jestem w nieporównywalnie lepszej sytuacji niż byłem kilka lat temu.

Dodaj nowy komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *